Amatorskie winne przygody Tygrzyka

Amatorski wyrób wino według przepisu  z Ogrodu Tygrzyka.

Za zdrowie Naśladowców

I  ETAP zrywanie i przygotowanie winnego surowca

Zrywam winogrona bardzo dojrzałe i dobrze wybarwione i tylko zdrowe. Celowo nie mieszam odmian, aby można było je później łączyć wg własnych upodobań. Obieram jagody z winnych gron, usuwając wszystkie chore czy zarażone pleśnią jagody, a także malutkie , które widać , że nie dojrzały.
Po obraniu wszystkie delikatnie myję i odsączam.

II  ETAP pobudzenie fermentacji otwartej ( 2 dni )

Ważę owoce odnotowuje w notesie w winnych zapiskach Tygrzyka- odmianę, ilość w kg i datę zbioru.

Wsypuję owoce jednej odmiany winogron lub kilku( wg własnego smaku lub fantazji) do garnka 30 litrowego i wszystkie je miażdżę – przy mojej amatorskiej produkcji wina, robię to dłońmi. Pobieram odrobinę czystego soku i mierzę cukromierzem zawartość w nim cukru, a dane odnotowuję. Kolor soku jak widać poniżej bywa przeróżny, ale zawsze cudowny w smaku.

Badanie zawartości cukru w soku winogronowym pomaga w komponowaniu moszczu. Przede wszystkim wynik, wskazuje czy już można zrywać winogrona do produkcji wina.                                  Zasad pomiaru, przeliczników nie będę tłumaczył – to nie kwestia jednego zdania hi,hi.

Przykrywam garnek gazą , tak aby nawet najmniejsza owocówka się niedostała i pozostawiam na 2 dni w ciepłym miejscu. Dzięki naturalnym drożdżom będących na winnych owocach i dopuszczonemu tlenowi, rozpocznie się pobudzenie rozmnożenia drożdży . Proces ten nie dość , że rozmnoży nam drożdże tak potrzebne przy całej fermentacji wina , to jeszcze rozmiękczy nam owoce i ich skórki, ułatwiając oddanie cennej barwy i smaku ze skórek przy późniejszym wyciskaniu owoców.

III  ETAP  nastawienie moszczu w balonie i fermentacja burzliwa( do 3 miesięcy

Zmiażdżone owoce po 2 dniach otwartej fermentacji gotowe do wyciskania soku.

Po 2-3 dniach otwartej fermentacji, wyciskam sok . Można to zrobić ręcznie lub użyć do tego pionowej, śrubowej wyciskarki soków z owoców , którą szczerze polecam – jest doskonała ! Mierzę ilość litrów wyciśniętego soku ( notuje ) , sprawdzam w starym notesie Janka , ile należy dodać wody i cukru , aby być spokojnym o jakość trunku.

I otrzymać to co się chce.

Taka wyciskarka dla potrzeb takiego amatora jak ja ,jest idealna. Sprawdza się doskonale.

Liczymy , mierzymy i komponujemy moszcz.

WAŻNE DANE przy komponowaniu moszczu.

6 kg winogron to około 5 litrów soku. Do tej ilości soku , dodajemy 2 litry wody (jeśli jest taka potrzeba) i od 1-2 kg cukru.

Nie dodając w ogóle cukru do polskich winogron, otrzymamy wino wytrawne – mają za mało cukru w porównaniu z winogronami w krajach południowych , aby otrzymać wino słodsze. W tym momencie zaglądam do moich wcześniejszych zapisów o ilości cukru w soku-analizuje. Przystępuje do doprawiania moszczu . Mierzę ilość soku (z jednej lub kilku odmian winogron wg upodobań)  w litrach, przygotowuję odpowiednią ilość wody i rozpuszczam w wodzie o temperaturze pokojowej, wyliczoną ilość cukru ( ja zazwyczaj nie dodaję w tej fazie całości cukru wyliczonego ,  resztę dodaje w fazie kolejnej, gdy uznam, że jest potrzebne dosłodzenie po pierwszej intensywnej fermentacji). Wodę dodajemy aby obniżyć kwasowość moszczu , a cukier by podnieść wskaźnik alkoholu w winie. Cukier to nic innego jak pokarm dla drożdży , które w procesie fermentacji zamienią dodany cukier i ten będący w owocach winogron w alkohol i dwutlenek węgla. Zliczam ilość płynów i wybieram balon o takiej pojemności , aby przestrzeni wolnej w balonie było 20% – wlewam całość moszczu . Zakładam korek z rurką fermentacyjną i odstawiam balon w miejsce o temperaturze 20 -25 stopni Celsjusza. Uwaga temperatura powyżej 28 stopni niszczy drożdże !!! Niższa niż 20 może zakwasić moszcz.

Przestrzeganie temperatur otoczenia jest bardzo ważne !!!

Zacznie się tzw głośna fermentacja , drożdże produkują alkohol, a rurką fermentacyjną wydostaje się zbędny dla naszej produkcji dwutlenek węgla – trwa to do  8-10 tygodni.       W tym czasie dbam o temperaturę otoczenia, ewentualnie uzupełniam wodę w rurce .          I cierpliwie  czekam.

Cały ten proces przebiega bez udziału tlenu – to ważne!!! Korek ma być szczelny. Gdy fermentacja głośna spowolni , aby następnie zmienić się w cichą , czekam jeszcze 2 tygodnie i zlewam wężykiem młode wino z nad osadu do garnka. Nie przeciągamy czasu, bo nie potrzebny jest nam smak osadu, a w przypadku produkcji z całych zmiażdżonych owoców , także gorzkiego smaku pestek .Powstały już alkohol co dnia ,wypłukuje smak garbników i innych smaków z winnych pestek. My tego nie chcemy.

IV  ETAP dopieszczanie nastawu i fermentacja cicha ( do 6 miesięcy )

W tym momencie sprawdzam jakości zlanego niedojrzałego wina- to nie jest jeszcze gotowe wino do spożycia.

Sprawdzam barwę , aromat, słodkość, zawartość alkoholu. To moja ocena zadecyduje, czy i ile dosłodzić, aby wino było półwytrawne czy półsłodkie , a może jest idealne i potrzeba tylko ostatniej fazy dojrzewania. Jeśli istnieje potrzeba dosłodzenia np. cukrem wyliczonym wcześniej i niedodanym we wstępnej fazie, koniecznie rozpuszczam cukier w zlanym młodym winie i cały nasz przyszłościowy trunek wlewam do balonu. Ale wybieramy taki balon, aby był prawie po gardziel zalany. Balon odstawiamy w pomieszczenie o temperaturze około 20 stopni Celsjusza. Gdy tylko ustanie fermentacja burzliwa, która będzie po tym zabiegu chwilowa, odstawiamy do miejsca ciemnego o temperaturze około 15-18 stopni. To ważne!

Tam będzie dalej fermentować i dojrzewać , ale po cichu, tzw fermentacją cichą. Pilnuje aby rurka była cały czas zalana wodą , a pomieszczenie w którym wino będzie dojrzewać, miało temperaturę nie większą jak 18 stopni Celsjusza. Tak przygotowane młode wino , odstawiam na około 6 miesięcy, po okresie cichej fermentacji nastąpi dojrzewanie.

V  ETAP – klarowanie i butelkowanie młodego wina

Opróżniam balon, zlewając z nad osadu gotowe wino do garnka – mierzę jego ilość ( notuje) . Przystępuje do klarowania, używając do tego preparatu do klarowania win Strongferm Mega Farm. Postępuje zgodnie z zaleceniami producenta preparatu, pamiętając o zanotowanej ilości końcowej trunku. Saszetkę A rozpuszczam w zlanym winie i pozostawiam na 2 godziny. Następnie dolewam saszetkę B i pozostawiam na kolejne 24 godziny. Po tym czasie ,wlewam trunek do czystych butelek ( nie żałując – po gardziel ha,ha) i korkuję korkiem naturalnym używając korkownicy. Wszystko musi być czysty, najlepiej odkażony czystym alkoholem. Butelki napełnione szacownym trunkiem oklejam etykietą z informacjami o typie wina , użytej odmianie winogron i datą .                                 Winarza też wpisuję, aby wiadomo było kto jest winny późniejszemu  błogiemu stanowi Degustatorów .

Odstawiam butelki do chłodnego miejsca na leżakowanie, aby wino dojrzało i nabrało ostatecznego bukietu smakowego i koloru. Podaję trunek do degustacji zazwyczaj po roku, pamiętajmy o tym , że wino podajemy schłodzone do 18 stopni Celsjusza, w odpowiednim szkle w zależności od koloru wina.

Proszę pamiętać co jest najważniejsze w tej amatorszczyźnie – czystość w każdej fazie produkcji, temperatury dla poszczególnych faz i CIERPLIWOŚĆ i jeszcze raz cierpliwość.

Nad wodą szkło nie jest aż tak ważne, liczy się smak wina !              Po uprzednim schłodzeniu, taki trunek przywraca ogrodnikowi chęć życia po „zabawie ” w ogrodzie.

Patrząc przez takie własne klarowne wino, ogród Tygrzyka jawi mi się  jako oaza pełna niespodzianek.

Życzę samych udanych , smakowitych trunków , Janek zwany Tygrzykiem

                                                                                                              Łysomice 02.01.2020

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Amatorskie winne przygody Tygrzyka

  1. malgorzata Kralka pisze:

    Bardzo dziękuję Tygrzyku za ten post, ja bym chciała sama robić wszystko ale nie dam rady teraz, może kiedyś na emeryturze, teraz pokażę synowi, bo ostatnio on zajmował się domową produkcją wina i chętnie zapozna się ze sprawdzonymi przepisami innych, zwłaszcza, jeśli poparte są solidnym własnym doświadczeniem.
    Zrobić dobre wino jest bardzo trudno, trzeba wiedzieć o tylu sprawach, wspaniale ze chcesz się podzielić ze swoją wiedzą!!!:)

    • Tygrzyk pisze:

      Jestem tylko amatorem i pewnie nie wszystko jest tak jak u prawdziwych Mistrzów( zresztą już mi to powiedziano,ha,ha) Ale jak to robię z przyjemnością i dla przyjemności. Jeśli ktoś zastosuje mój sposób na wyprodukowanie własnego wina i będzie mu ten trunek smakował,będę szczęśliwy.Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *