Czarujące irysy japońskie

Nie ma ogrodnika , który nie lubiłby powitać w swoim ogrodzie kwitnącego  Nieznajomego, budzącego ciekawość od momentu posadzenia. Gdy tak naprawdę sadząc coś nowego, cieszymy się wizją naszych marzeń. Wiemy przecież , że na „cud ” trzeba czekać nawet kilka lat, a i tak jak zwykle zaskoczy nas w najmniej spodziewanym momencie.                  Tygrzyk jest zapalonym miłośnikiem czekania, czy tego chce czy nie. Ale co tam, dla takich widoków przychodzi mi to z łatwością.

Jeszcze nie wiem jak się nazywają , to ustalę gdy za oknem nastanie jesienna plucha.             A póki co, podziwiajmy kosaćce japońskie, z bliżej nie znanej odmiany. Zdaję się , że kilka innych przybędzie w Ogrodzie Tygrzyka. Ale czy można mi się dziwić ?

Nie muszę chyba dodawać , że i je dopadł pośpiech przekwitania, a wszystko za sprawą palącego słońca i temperatury dochodzącej do 30 stopni. I nie pomogło regularne podlewanie i stanowisko nad wodą ( tak lubią ! ) .Nawet pozwoliłem na delikatny cień roślinnej konkurencji, aby przysłonić ich  stanowisko -ale i to nie pomogło.                       Cieszę się , że w ogóle  pokazały to co najpiękniejsze-kwitnącą finezję.                                       Ważne też , że byłem na miejscu , by utrwalić ich delikatne kwiaty. Liczę za rok będzie ich więcej i pozwolą się podziwiać nieco dłużej.

Zaskoczył mnie też inny przybysz, kosaciec o wiele mówiącej nazwie – Dragon. Nie mogłem się napatrzeć na jego trzewia pełne ognia. Prawdziwy smok, teraz wraz z pozostałymi nabytkami zostanie przesadzony na lepsze stanowisko. Niech czarują

Pozdrawiam z Ogrodu Tygrzyka , Janek.

Ps. Szczególne podziękowania dla Eugenii, sprawczyni tego japońskiego rozkwitu.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *