Różana przeszłość pokazuje Tygrzykowi drugie oblicze

Róża widziana wczoraj nie koniecznie musi wyglądać tak samo za dwa, trzy  dni, bo  jej kwitnienie to ciągłe zmiany układu płatków i odcieni barw. Ale to tylko delikatny kwiecisty makijaż , zasadnicze cechy pozostają niezmienne. Szczególnie dobrze to widać w starych odmianach róż historycznych, często nazywanych różami parkowymi – ja nazywam je różami z przeszłości. Ich indywidualność mimo , że  to wynik krzyżówek róż o przeróżnych cechach i pochodzeniu, tkwi w nich – ku naszej radości nawet przez setki lat.

Cóż za szczęście dla nas.

odm Theresse Bougnet  u Tygrzyka

róża odm Theresse Bougnet

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W Ogrodzie Tygrzyka, widać to bardzo wyraźnie szczególnie w kwitnących krzewach, które „przywlokłem z nicości” by dać im szanse zadziwiania nas przez kolejne  lata.

Powyżej róża parkowa odm Baron de Wasernauer

Nikt by nie uwierzył jakie były mizerne, gdy je wykopywałem z przedziwnych gruzowisk.

Powyżej róża odm Petite Liseete ( 1817 r)

Pamiętajmy- posadzone w wygodnym ogrodzie w słońcu, po kilku latach będą nas zachwycać  misternie pozwijanymi różyczkami i delikatnością odcieni ich barw uwikłanych w subtelnych zapachach.  Przy tym- i to jest najlepsze, ich zdecydowanie najsilniejszą cechą jest siła przetrwania.Nie przypadkowo są w europejskich parkach i ogrodach od setek lat-tak od  setek !  To mocarne kwiaty, nie którym odmianom nie straszne tęgie zimy i upalne lata, one to wszystko przetrwały by dekorować także teraz  polskie ogrody .                             Czasami tylko z uwagi , że to kwiaty z parków naszych przodków, należy przesadzić je do półcienia lub „zasłonić”plecy ścianą , by przeciągi nie zniszczyły jej pąków.

Chwastowej konkurencji nie dość , że nie znoszą to źle z nią wyglądają. Nie godzi się przyjmować do  ogrodu Królowej razem z pospólstwem.

 Moja różana ulubienica , jedna z wielu odmian róż stulistnych                               ( rosa centyfolia) ,  ja ją nazywam Debrzanką- od miejsca gdzie ją spotkałem 

Dwa lata temu , będąc w średniowiecznym krzyżackim zamku  pod Toruniem  spotkałem Ją, różę w czerni– zrobiła na mnie piorunujące wrażenie.

róża w czerni- owocująca róża gęsto kolczasta

Różne widziałem owoce , ale czarne!?

kwitnąca Rosa spinosissima w rosadniku Tygrzyka

Po powrocie do domu i  nadrobieniu lektury , mogłem ją już nazwać- to róża gęstokolczasta(lac Rosa spinosissima). Dzisiaj mogę już pokazać jej niewinny biały kwiat-nic wielkiego ? Może,  a jednak gdy wyobrazimy sobie  2 m krzew w bieli , a potem w czerni. No to już dwa razy się zastanowimy, czy nazwiemy ją to tylko dzika różą, czy różą pełną majestatu i symboliki, z której tak słynęli ludzie tamtej epoki. Czy może być tam tak długo? Nie mam pojęcia,  na pewno pień grubości uda nie rośnie tam przypadkowo .

Maluchy róży gęstokolczastej w Ogrodzie Tygrzyka

Kilka sztuk , które wyhodowałem sprawiła mi  nie opisaną  przyjemność. Oczywiście nie wszystkie pozostaną w Ogrodzie Tygrzyka i postaram się by trafiły do ogrodów z duszą i ludzi o wrażliwości ich białych płatków.

Pozdrawiam serdecznie miłośników róż, Tygrzyk.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *