Pachnące krzewy na pograniczu ogrodu Tygrzyka

Nie jest tajemnicą, że najszybciej rosnącym żywopłotem i do tego przez miesiąc pachnącym,  jest żywopłot z lilaków. Lilaki czy jak kto woli bzy to krzewy znane przez wszystkich i prawie wszyscy myślą, że to krzew rodzimy. Tym czasem przywędrował do nas  jako lilak   ( Syringa vulgaris) z Bałkanów i Turcji, kiedyś formy pierwotne były nazywane w Polsce bzem tureckim lub lilakami tureckimi.

Stara najpospolitsza z pospolitych odmian lilaków

 

Jest nie wiele ogrodów w Polsce, gdzie nie pachnie w maju ten widowiskowo kwitnący krzew. W Ogrodzie Tygrzyka  właśnie z lilaków rośnie żywopłot na północno wschodnim  brzegu ogrodu. Tak, aby południowa strona obficiej kwitnąca,  tworzyła liliową  ścianę lub tło – jak kto woli.

 

Dzięki niebywałej łatwości uprawy , a przy tym wyjątkowej urodzie kwiatostanów, rozsiewających przemiły zapach, powstało mnóstwo ich odmian o wyjątkowej urodzie. Nawet w moim trzydziesto metrowym  żywopłocie naliczyłem ich  osiem odmian.

Zachwytów nie było końca , gdy zakwitła odm Katherina Havemeyer ( fot.powyżej), o kwiatach pełnych zakręconych niczym miniaturowe różyczki. Do tego każda strona kwiatka ma inny kolor , no i ten zapach.

 

 

Gdy zakwitła odm Michel Buchner (fot. powyżej) o jeszcze bardziej zakręconych pachnidełkach , wiedzieliśmy , że taki żywopłot z czasem będzie wyjątkową ozdobą.              A maj jeszcze się  nie skończył !

nr 5 odm Ludwik Spaeth

Dla  kontrastu na skraju południowym zakwitła odm Ludwik Spaeth, o kwiatach pojedynczych , za to barwie rzucającej się z daleka w oczy.

Tuż obok rośnie różowy cudak o kwiatach zbliżonych do różu- to odmiana Congo.

nr 3 odm Congo

Na środku tego żywopłotu w kolorze lilaróż, kwitnie sobie pewna Madam, biała piękność o pełnych kwiatach , nazwana Mme Lemoine , na cześć największego hodowcy lilaków , żyjącego i tworzącego niezapomniane odmiany w XIX wieku w ogrodzie pod francuskim Nancy.Miał facet fantazję i nie bywałą cierpliwość.

nr 4 odm Mme Lemoine – prawdziwa biała dama

Nie wiem czy to Francuz, czy ktoś równie cierpliwy  wyhodował kolejną odmianę, jedno jest pewne -to była sensacja. I tak też nazwano tą prześliczną odmianę lilaka- odm Sensacja. 

Jest godna swej nazwy-proszę spojrzeć.

Z uwagi na swoją wyjątkowość znalazła zaszczytne miejsce pod naszym okiem.

 

Kilka słów o uprawie i zabiegach związanych z lilakami.

  • gleba najlepiej żyzna, oczywiście urosną  wszędzie , ale nam chodzi o śliczne i obfite kwitnienie. Nie tolerują podmokłych gruntów, rosną tam słabo i chorują
  • nawozimy w kwietniu , najlepiej nawozami wieloskładnikowymi , gdzie dużo jest fosforu i potasu. Wapń też jest wskazany.Mile widziany kompost!
  • stanowisko koniecznie słoneczne- dobrze wtedy kwitnie
  • przycinanie                                                                                                                                         a/ zwykłe coroczne prześwietlające , po przekwitnięciu koniecznie do końca czerwca, tak aby krzew  zdążył latem zawiązać pąki kwiatowe na przyszły rok.Wycinamy wszystkie przekwitłe kwiatostany i dokonujemy drobnych korekt.                                           b/ cięcie odmładzające- co kilka lat , gdy zauważymy, że cały krzew słabiej kwitnie i    wygołaca się od dołu.

ZALETY LILAKÓW

  • nie chorują, nie mają szkodników , które by coś znaczyły
  • całkowicie mrozoodporne
  • kwitną w maju i zrzucają liście w październiku, wiec przez miesiąc są żywopłotem pachnącym , a przez pół roku zieloną ścianą

 

Polecam też , jako ogrodową ciekawostkę, koniecznie w pobliżu naszych ścieżek i miejsc relaksu, bardzo miły  bez karłowy. Starą odmianę z 1920 roku, lilaka Meyera Palibin. Zaczyna kwitnąć , a właściwie powinienem napisać, zaczyna pachnąć w całym ogrodzie , gdy pozostałe lilaki już skończyły pachnący seans. Zapach jest nie do podrobienia.

Pachnidło Palibin z 1920 roku

Czy można zaliczyć porażki sadząc  lilaki- oczywiście. Szczególnie kupując te subtelne maleństwa, wyhodowane po przez szczepienie. Tak naprawdę kupujemy często sadzonki o słabym systemie korzeniowym. Ja zaliczyłem wpadkę z odmianą żółtą , a właściwie masłową  nazywa się Primorose. Błąd polegał na posadzeniu maleństwa na stanowisku docelowym zbyt słonecznym. Należało ją najpierw  posadzić w „poczekalni”.

Zrobię to teraz, razem z odmianą Krasawica Moskwy.To bardzo urodziwa odmiana , jeśli ją spotkacie w sprzedaży tej wiosny, koniecznie zabierzcie co najmniej jeden krzew z sobą.

I pamiętajcie , kto wam to doradził ! Pozdrawiam z Ogrodu Tygrzyk, Janek.

 

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Pachnące krzewy na pograniczu ogrodu Tygrzyka

  1. beata pisze:

    o siłe pamięć i zdrowie dla mamy

    • Tygrzyk pisze:

      Siła pamięci jest całkiem,całkiem. Co do Mamy zdrowia,mam nadzieję ,że po „przejściu” do lepszych ogrodów -jest dużo lepsze. .j.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *