Wodny świat delikatności

Pływając po Kaszubach, nie można ich nie zauważyć w spokojnych i tajemniczych dzikich  zatokach jezior polodowcowych. Grzybienie białe, bo o nich mówię , zwyczajowo też nazywane nenufarami lub po prostu  białymi liliami wodnymi,  to piękno w każdym calu i dekoracja nietuzinkowa nie jednej wód.

grzybienie białe

Do domu przyniosłem je tylko raz, dostałem wtedy wykład instruktażowy jako 6 latek , że te kwiaty kochają wodę i tylko barbarzyńcy je zrywają -akcent położono na barbarzyńcy.   To wystarczyło! Zapamiętałem to na zawsze!

A teraz!?  Teraz, nie mogło ich  zabraknąć w moim ogrodzie. Nie było mi dane co prawda, życie nad prawdziwą wodą. Ale od czego upór i ukryta natura wodniaka pomagająca w  stworzeniu małej namiastki pamiętnej zatoki.

No, ale czego się nie robi, aby wieczorami podziwiać takie widoki.

Co trzeba zapewnić naszym liliom wodnym, aby  kwitły i rosły będąc  ozdobą naszego otoczenia ? Pierwsze co mi się nasuwa to, odpowiednia  woda. I nie chodzi tu o jej skład chemiczny, a o pewne proste zasady uprawy w tej wodzie.

odm Lemon Mist

  1. Głębokość nasadzeń , od 0,5 cm dla odmian karłowych do max 2 m dla pozostałych. Przy czym, sadząc w pojemnikach czy koszach  po raz pierwszy młode sadzonki, sadzimy je na głębokości mniejszą- do 1 m. Po 2-3 latach , gdy będą posadzone w koszach lub pojemnikach, możemy je przesunąć w rejon głębszej wody. Posadzone w naturalne dno, same dokonają aneksji wybornego stanowiska i nic nie trzeba robić.
  2. Wybieramy miejsca sadzenia bardzo słoneczne, lilie będą dzięki temu lepiej kwitły  a cała roślina doskonale się będzie rozwijała, tworząc żywo zielony parasol na tafli wody. To także ważne dla kwitnących pąków lilii otwierających  się, gdy woda jest ciepła tj. gdy temperatura wody  osiąga minimum  18 stopni Celsjusza. Dłużej będziemy je podziwiać.
  3. Dobór wielkości akwenu, a ilość posadzonych lilii nie może być przypadkowa. W przypadku zbiorników z naturalnym dnem, decydujący głos pozostawmy  naturze i posadźmy kilka odmian w skrajnych miejscach brzegowych, zachowując głębokość minimum 0,5 m. Zbyt płytkie nasadzenie to narażenie naszych  kłączy na  wymarznięciem zimą .                                                                                                                   Dysponując sztucznym zbiornikiem sadzimy w pojemniki lub kosze, przewidując dla jednej odmiany około 2 mkw. Ta przestrzeń może być mniejsza, gdy posadzimy kłącza odmian karłowych.                                                                                                                         Czy zakryjemy całą powierzchnię wody czy nie, to już zależy od tego,  czym dla nas ma być ta woda. Możliwości jest tyle, ilu jest miłośników wody w ogrodzie.
  4. Nawożenie posadzonych lilii , to istotna sprawa. Nie będę się wymądrzał, ale opiszę jaką metodę ja stosuję w moich dwóch sztucznych zbiornikach- myślę, że z dobrym skutkiem. Sadząc w koszach, już na starcie musimy zadbać o dobre podłoże dla sadzonej lilii, które musi wystarczyć  na 2-3 sezony dla posadzonego egzemplarza.           Tj.do czasu czyszczenia i redukcji  lilii, połączonej z przesadzeniem do kolejnego, często większego kosza.                                                                                                                             Na dno kosza, dla stabilności rośliny ,wkładam kilka kamieni ( ilość zależy od wielkości kosza) i dodaję wcześniej zrobioną mieszankę z torfu, przesianego kompostu( 50 % całej objętości kosza) i ziarnistego piasku z odrobiną gliny. W tak napełniony kosz sadzę kłącza lilii, dociskając je delikatnie płaskimi kamieniami( można nawet do jednego z nich ją przywiązać i zakotwiczyć) .Taką mieszankę wcześniej moczę przez dobę, aby jej składniki nie wypłynęły.Dla uniknięcia takich sensacji, cały kosz dodatkowo owijam naturalnym workiem, który po jakimś czasie się rozsypie np. z sizalu, lnu, delikatnej tkaniny bawełnianej-koniecznie o rzadkiej strukturze tkaniny,chodzi o łatwe przebicie się korzonków lilii.

I to jest całe moje nawożenie,prawda,że proste!

odm Attraction z ukrytym przed słońcem kuzynem Tygrzyka

A efekty ? Proszę spojrzeć na te kwitnące odmiany wyhodowanych przez wielbicieli nenufarów.To prawdziwe wodne cudeńka. Spośród niezliczonych odmian mieszańców lilii wodnych, ja wybrałem tych kilka. Co trafi i zakwitnie w waszych „oceanach”, to już zupełnie wasze wybory- a jest w czym wybierać.

odm Pink Sensacjon

odm Formosa

 

 

 

 

 

 

Zachęcam do tworzenia takich zaskakujących zakątków i miejsc do  rozmyślania.Nad wodą świat wydaję się doskonalszy.

Pozdrawiam, Tygrzyk

PS.Doskonały materiał na kwiatowe pocztówki, są cierpliwe i nie uciekają z obiektywu.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Wodny świat delikatności

  1. Teresa pisze:

    ” No, ale czego się nie robi, aby wieczorami podziwiać takie widoki.”- nie wiem jak u Ciebie ale u mnie one wieczorem zwijają swoje kwiaty więc widoki mam tylko na liście oczywiście 😉

    • Tygrzyk pisze:

      Oczywiście ,że masz rację. Mój komentarz dotyczył tylko tego jednego zdjęcia zrobionego pod wieczór. Okurat padały na nią ostatnie promienia słońca i chyba dlatego jeszcze się nie zamknęła.Inne już spały. Przyznam szczerze ,że lubię i te zamknięte pąki. A po za tym woda żyje całą dobę i miło się tam siedzi.Nie wiem jak u Ciebie ,ale u mnie nie ma komarów hi,hi. Ryby bardzo lubią i ch larwy.Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *