Letnie dylematy podróżne

Nasze wakacje to czas spokoju dla roślin nie jednego ogrodu, o dziwo bez naszej potrzebnej lub niepotrzebnej interwencji nic strasznego się nie dzieje. I tylko wracając zauważamy zawsze to samo-chwasty pojawiły się nie wiadomo skąd i skutecznie konkurują o światło z naszymi ulubieńcami.

bylinowy zakątek

 

A przecież,przed wyjazdem tak dokładnie się zaopiekowaliśmy ich otoczeniem.

rozwar

odm Nostalgia

drakiew

Nostalgia, drakiew a nawet niepozorne rozwary wyglądały doskonale.
W wodzie królowały lilie i urocze niepozorne grzybieńczyki . O nie przynajmniej jesteśmy spokojni , że będą podlane i żadne polskie tropikalne dni im nie straszne.

grzybieńczyk

odm Formosa

odm Attraction

 

 

 

 

 

 

 

Jest nam dobrze w naszym ogrodowym raju, ale i tak coś nas pcha by zobaczyć więcej ,by skonfrontować naszą skalę doznań kwiatowych z tym co nowe i co spotkamy gdzieś tam. Wystarczy spotkać trzy pokolenia kwitnącej agawy by krzyknąć cichutko- było warto. Było warto przyjrzeć się kwiatostanom,chyba największym jakie widziałem.Cudowny widok.

kwitnące agawy na wyspie Mljet

Ale co tam szmaragdowe widoki, czas wracać do domu.
Gdzie u bramki przywita nas czarodziejska jabłonka otwierająca nam oczy na tygrzykowe widoki i biszkoptowa Lamia o zakochanych oczach. Do tego widoki soczystej zieleni przeplatane kolorami tysięcy kwiatów,cóż więcej potrzeba komuś takiemu jak ja.

„rajska”jabłonka odm Ola

Tak, jej widok jest przemiły i taki krzepiący złotą czerwienią. Życzę równie miłych powrotów i przywitań.

Pozdrawiam z Ogrodu Tygrzyka, Janek.

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *