Jak zwabić motyle?

Nie znam ogrodnika, który nie lubiłby motyli, to niczym latające kwiaty w naszych ogrodach.To dekoracja, która nic nas nie kosztuje  i co dnia nas zachwyca inny ornament.      W Ogrodzie Tygrzyka towarzyszyły mi zawsze, mam nawet  wrażenie, że wraz z pojawieniem się ogromnej różnorodności roślin w ogrodzie tworzącej kolorową  enklawę, jest ich znacznie więcej. I nie chodzi tylko o ilość, ale o gatunki. Spotkani ostatnio  konsumenci nektaru, są tego najlepszym przykładem. Oto oni.

Przestrojnik trawnik

Rusałka osetnik na posłaniu Lami

Osadnik  Megera

Rusałka żałobnik -zdjęcie nie oddaje aksamitu barw

Rusałka admirał, uwielbiający przejrzałe śliwki , po prostu upijają się  ich słodkim sokiem.    Drzewo wygląda zjawiskowo, można patrzeć i patrzeć- kilkanaście sztuk robi wrażenie.

Rusałka Admirał,uwielbiają przejrzałe śliwki , po prostu upijają się  ich słodkim sokiem.    Drzewo wygląda zjawiskowo, można patrzeć i patrzeć- kilkanaście sztuk robi wrażenie

Rusałka pawik  na jesiennych astrach

Najliczniejsze grono motylich przyjaciół Ogrodu Tygrzyka, to wszelkiej maści i urody rusałki. Od ciemno aksamitnej Rusałki żałobnej zaczynając, po najpospolitszą mieniąca się niczym klejnot, Rusałkę pawik. Bez nich ogród byłby smutny, nawet nie chce o tym myśleć.

Wśród motyli musi być jednak ktoś wyjątkowy,  tymi  najpiękniejszymi z pięknych polskich motyli są -Paź żeglarz  i Paź królowej.Tego pierwszego pięknisia nie miałem okazji oglądać, za to Paź królowej to już chyba na stałe żyje  w moim ogrodzie. Co roku lata sobie i spija co smaczniejszy nektar. Spotykam też jej śliczną, zieloną z charakterystycznym ornamentem gąsienice na koperku i naci marchwi- to uczta dla takich jak ja. Niech  sobie je na zdrowie, mogę siać te warzywa choćby tylko dla takich widoków jak poniżej.

To jak wizyta w galerii i podziwianie mistrza pędzla, ustawiłem nawet ławkę w pobliżu krzewów budlei , aby nie przeoczyć występu.

Co zrobić aby zwiększyć prawdopodobieństwo pojawienia się motyli w naszym ogrodzie? 

Po pierwsze, nie zabijać wszystkiego co się spotka w swoim otoczeniu, a co przypomina gąsienicę . Motyl zanim będzie pięknym delikatnym latającym kwiatem, jest gąsienicą. Często bardzo nie ładną.Czasami nawet zjada nam „kogoś”, ale  mówi się trudno. Jeśli chce się podziwiać trzeba wybrać -latające motyle  czy odrobinę lepsza kondycja naszej rośliny.

Ja już wybrałem- dlatego jest tak kolorowo na ul.Skowronkowej.

Po drugie, ograniczamy do minimum stosowanie środków chemicznych w ogrodzie. Stosowanie oprysków  ekologicznych  z roślinnych wywarów, bardzo wskazane.

Po trzecie i chyba najważniejsze, sadzimy rośliny kwitnące na których motyle będą spijać swoimi trąbkami to co najlepsze -nektar. Musimy je zaprosić na ucztę.

Wiosna będą to fiołki, pierwiosnki, żagwin.

Latem jeżówki, sadźce, niezapominajki, nasturcje, wiciokrzewy, pęcherznice, floksy wiechowate i największy magnes budleja Dawida, zwana krzewem motylim. Nie zapomnijmy też o ostowatych ( szczeci,popłochu pospolitym)

Jesienią astry ( marcinkami), rozchodniki okazałe, one  uzupełnią ucztę.

Motyle ominą nasz ogród, jeśli nie znajdą w nim kwiatów oraz roślin, na których mogłyby żerować one same i ich gąsienice. Warto zachować  część ogrodu i prowadzić w sposób zgodny z  naturą.  Wiele różnych gatunków motyli pojawi się w naszym ogrodzie jeśli pozostawimy nawet niewielki fragment nie koszonego trawnika, czy w kącie  ich przysmak -pokrzywę zwyczajną.

A tak przy okazji dodam, że nie będziemy oglądać pazia królowej, jeśli w pobliżu nie będzie rósł koper, nać marchwi, które to rośliny są przysmakiem zielonej ślicznej gąsienicy, tak chcianego i wyglądanego Pazia królowej.

No to już wiecie co posadzić, aby motyle „zakłócały” Wam ogrodową przestrzeń – to nie trudne. Proszę pamiętać, w różnorodności  i kompozycjach przeróżnych krzewów, bylin i wszystkiego co nam do głowy przyjdzie ,w nich ukryty jest byt naszych motyli.                         Mamy z przyjemnością patrzeć na świat, który sami stworzyliśmy, także  ten dla motyli stanowiących cząsteczkę naszych zachwytów. Unikajmy monotonnych nasadzeń, gdzie przysłowiowa tuja goni tuję. To oczywiście moja subiektywna ocena, nie trzeba się z nią zgadzać -ale warto ją dostrzec.

Warto też móc dostrzec coś takiego.

 

Pozdrawiam z Ogrodu Tygrzyka, Janek.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Owady i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *